Ważną wygraną naszego zespołu zakończył się mecz 20. kolejki PlusLigi. Po zaciętym, pięciosetowym starciu nasza drużyna pokonała Energę Trefl Gdańsk.
W wyjściowym składzie naszego zespołu zobaczyliśmy: Marcina Krawieckiego na rozegraniu, Kamila Rychlickiego w ataku, duet Igor Grobelny, Rafał Szymura w przyjęciu, Karola Urbanowicza z Szymonem Jakubiszakiem na środku i Mateusza Czunkiewicza (libero).
Po mocnym starcie kędzierzynian i prowadzeniu 6:4 przyjezdni szybko przystąpili do ataku, wyrównując stan na 7:7. Przy wymianie sił w ataku mogliśmy liczyć na sprytne zagrania Rafała Szymury czy typowo siłowe ataki Kamila Rychlickiego (8:7). Do cennych zagrań swoich kolegów w ataku Karol Urbanowicz dodał punktowy blok i byliśmy o krok dalej (12:11). Naszym zawodnikom odpowiadali Brand z Nasevichem, ale jednopunktowa zaliczka utrzymywała się po naszej stronie siatki (14:13). Błędy przyjezdnych zmusiły trenera Sordyla do reakcji (15:13). Przerwa na żądanie nie wybiła nas z rytmu, kolejne ataki kończyli Igor Grobelny czy Karol Urbanowicz (17:15). Nie ustrzegliśmy się błędów własnych, przy problemach naszego zespołu w przyjęciu rywale doprowadzili do wyrównania na 17:17. Kędzierzynianie przetrzymali napór ze strony rywali, a seria punktowa Kamila Rychlickiego w polu serwisowym uspokoiła sytuację (20:17). Końcówka seta to konsekwentna gra naszego zespołu i błędy rywali, zerwane ataki Branda czy Nasevicha umocniły nasz zespół na prowadzeniu (23:18). Gdańszczanie jeszcze się bronili, jednak seta zakończył chwilę później atakiem z lewego skrzydła Igor Grobelny (25:20).
Kolejna partię asem serwisowym otworzył Rafał Szymura (1:0), niestety kolejne akcje to popis gry gdańszczan, do ataków Nasevicha Brand dodał punktowe zagrywki i to goście prowadzili 4:1. Nasz zespół wyszedł z niewygodnego ustawienia, a dzięki atakom Karola Urbanowicza i Kamila Rychlickiego wyrównaliśmy stan (4:4). Sprytnie kolejne akcje na siatce kończył Igor Grobelny, nie brakowało długich widowiskowych wymian, w tych mogliśmy liczyć na Kamila Rychlickiego (6:6). Cierpliwa gra pozwoliła nam wyjść na prowadzenie, po ataku ze środka Szymona Jakubiszaka było 9:8. Pewne ataki Igora Grobelnego utrzymywały nas na prowadzeniu, jednak pojawienie się Nasevicha w polu serwisowym gdańszczan odwróciło sytuację (13:14). Niemałe problemy sprawiły nam też zagrywki Orczyka i musieliśmy gonić rywala (14:16). Jeszcze przed wkroczeniem w kluczową fazę seta odrobiliśmy straty, po ataku Szymona Jakubiszaka i skutecznym bloku naszego zespołu mieliśmy remis po 17.nie obyło się bez nerwowości, błędy po naszej stronie dały szansę rywalom (17:19), na szczęście szybko odzyskaliśmy punkt kontaktowy, po efektownym bloku Szymona Jakubiszaka było już po 19. W końcówce seta na podwójnej zmianie zameldowali się jeszcze Quinn Isaacson z Mateuszem Rećko. Nasz atakujący szybko zaznaczył swoją obecność na boisku, wspólnie z Karolem Urbanowiczem notując kolejne punktowe bloki (22:21). W kluczowej fazie sygnał do ataku dał gdańszczanom Nasevich, najpierw punktowym atakiem, następnie serią zagrywek i wygrywając 25:22 Trefl doprowadził do wyrównania.
Również trzeci set to wymiana sił w ataku i gra na styku od pierwszych akcji (5:5). Tym razem jednak to kędzierzynianie szybciej przystąpili do budowania dystansu. Sygnał do ataku dał swoim kolegom Marcin Krawiecki, punktując zagrywką. Kolejne ataki Kamila Rychlickiego czy zagrania ze środka Szymona Jakubiszaka umacniały nas na prowadzeniu (10:7). Gdańszczanie odpowiadali atakami Branda, my jednak mogliśmy liczyć na Rafała Szymurę i to podopieczni Andrei Gianiego byli o krok dalej. Kędzierzynianie nie zwalniali tempa, a przy kolejnych błędach rywali nasz zespół prowadził już 15:10. W reakcji na sytuację trener Sordyl przystąpił do rotowania składem, zmiany nie wybiły z rytmu naszego zespołu. Przy problemach rywali w przyjęciu sytuacyjne piki na siatce wykorzystywał Karol Urbanowicz (18:12). Swoje noty w ataku regularnie poprawiał jeszcze Rafał Szymura, goście nie byli w stanie zatrzymać naszego kapitana (22:13). Tej zaliczki nie pozwoliliśmy sobie odebrać, kolejne ataki kończyli Szymon Jakubiszak czy Kamil Rychlicki, seta zakończył błąd w ataku Damiana Schulza (25:15).
W czwartym secie w ataku Trefla ponownie zobaczyliśmy Nasevicha, to właśnie zagrania lidera przyjezdnych sprawiły nam najwięcej problemów. ZAKSA odpowiadała atakami Kamila Rychlickiego i utrzymywała się gra na styku (4:4). Niestety przy problemach z przyjęciem zagrywek Orczyka goście odskoczyli nam na trzy oczka (4:7). Dystans zniwelował jeszcze Rafał Szymura, jednak czujność rywali w bloku ponownie postawiła nas w roli drużyny goniącej wynik (7:11). Nasz zespół z niewygodnego ustawienia wyprowadził Szymon Jakubiszak. Tym razem skuteczność w kontratakach sprzyjała gościom, którzy po ataku Branda prowadzili już 13:8. Niestety nie był to koniec problemów naszego zespołu, chwilę później po asie serwisowym Nasevicha przy stanie 9:15 Andrea Giani postanowił przerwać grę. Pięciopunktowy dystans utrzymywał się (13:18), dobrą zmianę po naszej stronie dał jeszcze Jakub Szymański. Pojedyncze skuteczne ataki niewiele mogły zmienić. Kolejne ataki kończył Tobias Brand, utrzymując grę punkt za punkt gdańszczanie wygrali 25:17, doprowadzając do tie-breaka.
W tie-breaku do gry wrócił Igor Grobelny, to właśnie nasz przyjmujący otworzył tę partię. Już na początku seta wróciliśmy też do czujnej gry w bloku (2:1). Tym razem lepiej wystartowała nasza drużyna, kolejne błędy Orczyka i blok na przyjmującym gdańszczan dały nam zaliczkę 6:3. Tę zaliczkę utrzymywaliśmy, po ataku Igora Grobelnego przy zmianie stron boiska ZAKSA prowadziła 8:5. Nie obyło się bez nerwowości, tę wykorzystali rywale wyrównując na 8:8. Ważny atak, przerywając dobra passę gości, zakończył Karol Urbanowicz (9:8). Sytuację uspokoił jeszcze Igor Grobelny, punktując zagrywką (11:9). Gdańszczanie wrócili jeszcze do gry, przy zagraniach Nasevicha (13:12). W kluczowych momentach nie zawodził jednak Rafał Szymura, prowadząc nasz zespół do zwycięstwa (15:12).
MVP meczu – Szymon Jakubiszak
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Energa Trefl Gdańsk 3:2
(25:20, 22:25, 25:15, 17:25, 15:12)








159
























