Po pełnym emocji, zaciętym spotkaniu z PGE Projektem Warszawa byliśmy świadkami kolejnego tie-breaka. W tym niestety lepiej wystartowali goście, utrzymując przewaga na przestrzeni całego seta i wygrywając 3:2.
Mecz rozpoczęliśmy składem Quinn Isaacson, Kamil Rychlicki, Rafał Szymura, Igor Grobelny, Karol Urbanowicz, Szymon Jakubiszak i Mateusz Czunkiewicz (libero).
Spotkanie nie rozpoczęło się po myśli naszego zespołu. Szczelny blok przyjezdnych sprawił nam sporo problemów i przy stanie 1:5 trener Giani musiał interweniować. Przerwa na żądanie naszego trenera nieco pomogła, kolejne ataki Kamila Rychlickiego i skuteczny blok ZAKSY zniwelowały dystans (3:5). Niestety po stronie stołecznych niezmiennie na skuteczności nie tracił Gomułka. Przy dokładnych dograniach swoich kolegów Quinn Isaacson uaktywnił grę przez środek, a tam nie zawodził Karol Urbanowicz. Po etapie gry na styku kolejna seria bloków Projektu zatrzymała pościg naszego zespołu (9:12). Nasz zespół do walki próbował jeszcze poderwać Kamil Rychlicki, niestety czujna gra rywali robiła swoje, o sile bloku stołecznych boleśnie przekonał się Igor Grobelny i było już 10:18. Pojedyncze błędy Kochanowskiego czy Gomułki w polu serwisowym nie zatrzymały rozpędzonych rywali. Końcówka seta to pogoń naszej drużyny i kolejne dobre ataki Szymury czy Rychlickiego, chwilę później dobrą zmianę dał jeszcze Mateusz Rećko meldując się na boisku dobrym atakiem. Niestety to nie wystarczyło i seta zakończył sprytnym zagraniem Kevin Tille.
Zupełnie inaczej wyglądał kolejny fragment spotkania, tym razem nasz zespół nie pozwolił rywalom tak szybko uciec. Przy wymianie sił w ataku mogliśmy liczyć na duet Szymura/ Rychlicki. Nasz kapitan do skutecznych ataków dodał jeszcze punktowy serwis i prowadziliśmy już 6:4. Podopieczni Kamila Nalepki nie pozwolili nam tak szybko uciec, na siatce nie mylili się Kochanowski z Gomułką (7:6). Tym razem to kędzierzynianie szybciej zaczęli budować prowadzenie, imponująca gra ZAKSY w obronie i kolejne kontrataki miały odzwierciedlenie na tablicy wyników. Seria przy zagrywkach naszego rozgrywającego pozwoliła odetchnąć z ulgą (11:6). Tym razem to Kamil Nalepka musiał ratować się przerwą na żądanie. W tej odsłonie nie do zatrzymania był Igor Grobelny, konsekwencja i znakomita gra kędzierzynian w kontrach pomogły utrzymywać prowadzenie (17:10). Nieco niepewności w naszych szeregach zasiały co prawda zagrywki Bednorza (17:15), jednak podopieczni trenera Gianiego nie zgubili koncentracji. Kluczowa faza seta to pewność w ataku Rafała Szymury, do punktów zdobywanych w ataku Karol Urbanowicz dodał asa serwisowego i prowadziliśmy 24:18. W odpowiedzi Projekt zapunktował asem Koppersa, jednak przyjmujący rywali pomylił się, kończąc seta (25:20).
Trzeci seta, na szczęście tylko początkowo, przypominał odsłonę premierową. Niewygodne ustawienie i problemy z przebiciem się przez blok rywala dały przewagę gościom (1:4). Po przerwie, o którą poprosił Andrea Giani sytuacja się uspokoiła, kolejne ataki Rychlickiego z Urbanowiczem pomogły zniwelować dystans, a po bloku w wykonaniu Rafała Szymury byliśmy o krok od wyrównania (9:10). Zwrot akcji nastąpi po przekroczeniu progu 10. Punktu. As serwisowy Kamila Rychlickiego oraz kolejne bloki w wykonaniu kędzierzynian zrobiły swoje (13:11). Przewaga naszego zespołu wzrosła do trzech punktów po autowym ataku Bartosza Bednorza (18:15). W końcówce seta dodatkowa dawkę emocji dała nam seria rywali zwieńczona asem serwisowym Bartosza Bednorza (20:19). Nerwy uspokoił kolejny pewny atak Igora Grobelnego, kolejne kontry kończył Kamil Rychlicki i przy stanie 24:20 mieliśmy pierwszą piłkę setową. Tej szansy nasz zespół nie zmarnował, w kluczowej akcji piłkę w aut posłał Gomułka (25:20).
Wyrównana gra z końcówki trzeciego seta utrzymywała się w kolejnej odsłonie (4:4). W szeregach rywali punktował Gomułka, tym razem rywale zdołali nam odskoczyć (4:6). Na reakcję trenera Gianiego nie musieliśmy długo czekać, również nasi zawodnicy nie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydeł. Błędy Firszta i celny serwis naszego zespołu doprowadził do wyrównania (8:8). W tej części meczu mogliśmy liczyć na skuteczność Igora Grobelnego czy Karola Urbanowicza. Przy grze na styku o krok dalej byli podopieczni trenera Nalepki, głównie za sprawą czujnej gry w bloku (11:13). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, as serwisowy Firszta po raz kolejny pomógł stołecznym uciec (13:16). Cierpliwa gra i pogoń za przeciwnikiem zrobiły jednak swoje i od stanu po 19 walka rozpoczęła się na nowo. Kluczowa część seta to jeszcze zmienność sytuacji (19:21), walcząc do końca kędzierzynianie doprowadzili do końcówki rozstrzyganej na przewagi (24:24). W tej przełamanie dał nam imponujący potrójny blok, kończący dłuższą wymianę (25:24). Projekt odpowiedział tym samym i to właśnie czujna gra gości w bloku odwróciła sytuację (25:27).
Decydujący set to ponownie znakomity start gości, głównie za sprawą serii zagrywek Bartosza Bednorza (1:4). Nawet przerwa na żądanie naszego trenera nie wybiła z rytmu asa rywali. Przy zmianie stron boiska Projekt prowadził 8:3. Nadzieję naszej drużynie przywróciły ataki Igora Grobelnego, niestety celne zagrania w ataku przeplataliśmy błędami własnymi. Po celnej zagrywce Quinna Isaacsona interweniować musiał trener rywali (6:9). Mimo walki i długich zaciętych wymian skuteczność w kontrach sprzyjała naszym rywalom (7:12). Tej straty mimo walki i kolejnych celnych ataków Szymańskiego czy Rychlickiego nie zdołaliśmy odrobić (10:15).
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE Projekt Warszawa 2:3
(18:25, 25:20, 25:20, 25:27, 10:15)
Źródło Zaksa












































297
























