Niestety drugi mecz ćwierćfinałowy padł łupem gości z Zawiercia. Kędzierzynianie mieli swoje szanse, jednak w końcówkach setów zawiercianie wygrywali, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Mecz rozpoczęliśmy składem: Quinn Isaacson, Kamil Rychlicki, Igor Grobelny, Jakub Szymański, Karol Urbanowicz, Szymon Jakubiszak oraz Mateusz Czunkiewicz (libero).
Po lekkim falstarcie w wykonaniu podopiecznych trenera Gianiego (2:4) sytuacja się unormowała (4:4). Niestety dłuższe wymiany sprzyjały rywalom, skuteczność na skrzydłach Bołądzia czy Kwolka miały odzwierciedlenie na tablicy wyników (4:6, 6:9). Przyjezdni uaktywnili się jeszcze w bloku i przy czteropunktowym prowadzeniu rywali nasz trener musiał interweniować. Pauza zdecydowanie pomogła, a ustawienie z Karolem Urbanowiczem w polu serwisowym dało naszej drużynie sygnał do ataku, kolejne akcje na korzyść naszego zespołu kończyli Kamil Rychlicki z Jakubem Szymańskim, przyjezdni nie ustrzegli się błędów i po dwóch kolejnych autowych atakach Kwolka i Bieńka mieliśmy remis po 11. Przy wymianie sił w ataku również naszej drużynie przytrafiły się błędy (12:14), dwupunktowe prowadzenie rywali utrzymywało się do pojawienia się w polu serwisowym Igora Grobelnego, nie dokładne zagrania rywali pozwoliły wyrównać na 17:17. Zawiercianie kolejno tracili i przy skutecznej grze w bloku odzyskiwali prowadzenie (18:20). Kędzierzynianie walczyli do końca, problemy zawiercian z przyjęciem serwisów Kamila Rychlickiego oraz efektowne zagranie Szymona Jakubiszaka z sytuacyjnej piki zapowiadały wyrównaną końcówkę seta (20:20). Walka trwała do stanu po 22, kluczowa faza seta to błędy i nieporozumienia po naszej stronie siatki, te niestety wykorzystali goście, obejmując prowadzenie w meczu (22:25).
Podobnie do partii premierowej rozpoczął się drugi set spotkania. Przy wymianie ciosów w ataku na zagrania Bołądzia odpowiadał Jakub Szymański (3:2). Przy długich zaciętych wymianach mogliśmy liczyć na pewne zagrania na skrzydłach Igora Grobelnego, kiedy uaktywnił się jeszcze kędzierzyński blok zbudowaliśmy pierwsze kilkupunktowe prowadzenie (11:7). Będąc pod ścianą zawiercianie popełniali kolejne błędy. Po kolejnych atakach Igora Grobelnego prowadziliśmy już 16:10. Do celnych zagrań swoich kolegów w ataku Quinn Isaacson dodał jeszcze asa serwisowego i dystans wzrósł do siedmiu oczek. Sygnał do ataku próbował zawiercianom dać jeszcze Kwolek, jednak celne zagrania zawiercianie przeplatali błędami własnymi i prowadziliśmy już w końcówce 22:16. Nie był to koniec emocji, seria zagrywek Kwolka w kluczowej fazie seta doprowadziła o nerwowej końcówki, od stanu 24:17 lider zawiercian swoimi celnymi zagraniami doprowadził do wyniku 24:23. Na szczęście uniknęliśmy końcówki rozstrzyganej na przewagi, atak Russella w siatkę zakończył seta (25:23).
Idąc za ciosem mocnym akcentem otworzyliśmy trzeciego seta, znakomite zagrywki Karola Urbanowicza i skuteczność a siatce Jakuba Szymańskiego i Kamila Rychlickiego zrobiły różnicę (4:0). Serię kędzierzynian przerwał atak z drugiej linii Russella, chwilę później przy zagrywkach Gladyra goście zniwelowali straty (5:4). Na szczęcie mogliśmy liczyć na znakomicie dysponowanego w ataku Jakuba Szymańskiego, kędzierzynianie pobijali kolejne ataki rywali i wykorzystując swoje szanse odzyskali kilkupunktową zaliczkę (10:6). Po stronie zawiercian odpowiadał Bołądź (12:8). Przy zaciętej walce nie brakowało długich, zaciętych wymian, nasi zawodnicy czujnie podbijali zagrania rywali, a w kontrach nie zmiennie brylował Jakub Szymański. Pięciopunktowy dystans stopniał nieco przy zagrywkach Gladyra (14:11), chwilę później sytuacja się skomplikowała po kontrze gości było już 15:13. Reagując na sytuację trener Giani w miejsce Igora Grobelnego desygnował do gry Rafała Szymurę. Kiedy zawiercianie, po autowym ataku Kamila Rychlickiego, odzyskali kontakt punktowy nasz trener sięgnął po przerwę na żądanie. ZAKSĘ z niewygodnego ustawienia atakiem ze środka wyprowadził Szymon Jakubiszak (16:14). Sytuację nieco uspokoiła kontra zwieńczona efektownym atakiem Karola Urbanowicza ze środka i mogliśmy nieco odetchnąć (19:16). Niestety kluczowa faza seta to błędy naszego zespołu, a te wykorzystali zawiercianie, wyrównując na 20:20. Podobnie jak w odsłonie premierowej, wykorzystując błędy naszego zespołu w ataku rywale odskoczyli na dwa oczka (21:23). Ważny atak skończył jeszcze Kamil Rychlicki (22:23). W końcówce seta dobra zmianę dał Mateusz Rećko, niestety tej straty nie odrobiliśmy. Seta zakończy atak Mateusza Bieńka ze środka (23:25).
Po udanym otwarciu seta, w wykonaniu Jakuba Szymańskiego, tym razem to goście szybciej przystąpili do ataku. W budowaniu prowadzenia sprzyjały zawiercianom błędy naszego zespołu, po autowym ataku Kamila Rychlickiego było już 2:5 i trener Giani postanowił przerwać grę. Po wznowieniu rywalizacji nasz zespół z niegodnego ustawienia wyprowadził Szymon Jakubiszak (4:5). Chwilę później dwa celne ataki Kamila Rychlickiego doprowadziły do wyrównania (6:6). Gra na styku przy wymianie ciosów w ataku utrzymywała się do stanu 10:10, podobnie jak w pierwszym secie szybciej do ataku przystąpili zawiercianie. Kolejny punktowy blok na Rychlickim zmusił trenera Gianiego do reakcji. Na podwójnej zmianie zameldowali się Mateusz Rećko i Marcin Krawiecki. Nasz atakujący szybko zaznaczył swoją obecność na boisku, wciąż jednak to rywale byli o krok dalej (11:12). Zawiercianie nie ustrzegli się błędów, i tak kolejne zerwane taki Bołądzia i Kwolka dały nam prowadzenie 16:15. Tym razem to trener Winiarski musiał sięgać po przerwę na żądanie. Również w tej partii nie brakowało emocji, czujna gra w bloku Szymona Jakubiszaka i kolejne ataki naszego środkowego wyprowadziły ZAKSĘ na prowadzenie (20:18). Niestety zerwany atak Kamila Rychlickiego otworzył przed rywalami szansę. Wymiana sił w ataku trwała do stanu 23:23, kluczowa faza seta to jednak pewne ataki Russella i wygrana 25:23.
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Aluron CMC Warta Zawiercie 1:3
(22:25, 25:23, 23:25, 23:25)
Źródło Zaksa














































141
























