Po znakomitym spotkaniu nasz zespół pokonał PGE GiEK Skrę Bełchatów. Kędzierzynianie wygrali 3:1, zgarniając komplet punktów. MVP meczu – Rafał Szymura.
W wyjściowym składzie naszego zespołu zobaczyliśmy: Quinna Isaacsona, Kamila Rychlickiego, Rafała Szymurę, Igora Grobelnego, Karola Urbanowicza, Szymona Jakubiszaka i Mateusza Czunkiewicza (libero).
Znakomity początek naszego zespołu zagwarantował Karol Urbanowicz, celne zagrywki naszego środkowego dały nam prowadzenie 2:0. Na odpowiedź bełchatowian nie musieliśmy długo czekać, skuteczny atak Szalachy i blok na Rychlickim odwróciły sytuację (3:4). Początek seta to zmienność w prowadzeniu obu ekip, przy wymianie ciosów w ataku odzyskaliśmy zaliczkę. Radość naszego zespołu nie trwała długo, zagrania Lemańskiego w kontrach dały chwilę oddechu podopiecznym trenera Stelmacha (10:13). Sygnał do ataku dał swoim kolegom Quinn Isaacson, przy zagrywkach naszego rozgrywającego zniwelowaliśmy nieco straty (14:16). Chwilę później celny atak z kontrataku w wykonaniu Kamila Rychlickiego dał nam kontakt punktowy (16:17). Kluczowa faza seta to jednak lepsza skuteczność przyjezdnych (18:21), swoje noty na siatce regularnie poprawiał Lemański do punktów zdobywanych w ataku dodając skuteczne bloki (16:20). W końcówce seta mogliśmy jeszcze liczyć na pewność w ataku Igora Grobelnego, nie wystarczyły to jednak do odrobienia strat (19:25).
Zdecydowanie lepiej dla naszego zespołu rozpoczął się kolejny fragment meczu, przy zagrywkach Rafała Szymury i kontratakach w wykonaniu Igora Grobelnego czy Kamila Rychlickiego prowadziliśmy 3:1. Kolejne dłuższe wymiany sprzyjały naszej drużynie i po kolejnym zagraniu Kamila Rychlickiego prowadziliśmy 7:4. Podopieczni trenera Stelmacha stopniowo odrabiali straty i po asie serwisowym Grzegorza Łomacza doprowadzili do wyrównania (10:10). Przy wymianie ciosów w ataku na kolejne zagrania Kamila Rychlickiego odpowiadał Arkadiusz Żakieta. Tę wymianę ciosów lepiej przetrzymali kędzierzynianie, po kolejny skutecznym ataku Igora Grobelnego prowadziliśmy 14:12 i to trener gości musiał interweniować. Wykorzystując błędy rywali, dokładając asa serwisowego Rafała Szymury podopieczni trenera Gianiego prowadzili już 18:15. Niestety na odpowiedź gości ni usieliśmy czekać, problemy naszego zespołu z przyjęciem zagrywek Łomacza miały odzwierciedlenie na tablicy wyników (18:18). Seria bełchatowian przy zagrywkach Pothrona odwróciła sytuację i tym razem to Andrea Giani przywołał swoich podopiecznych do siebie (19:21). Sytuację kędzierzynian uratowała czujna gra na środku siatki Karola Urbanowicza (22:22), ważną kontrę skończył nasz kapitan i byliśmy o krok dalej, prowadząc 23:22. Dobra zmiana w szeregach rywali i celny serwis Kajetana Kubickiego, połączony z punktowym blokiem odwróciły sytuację (23:24). Nasz zespół wybronił piłkę setowa, doprowadzając do końcówki rozstrzyganej na przewagi. W tej Quinn Isaacson najczęściej uaktywniał naszych środkowych, a Szymon Jakubiszak z Karolem Urbanowiczem nie zawodzili (29:29). Ta cierpliwość się opłaciła, ważną kontrę zakończył Kamil Rychlicki, a seta zamknął punktowym blokiem na Lemańskim – Karol Urbanowicz (31:29).
Idąc za ciosem mocnym akcentem rozpoczęliśmy kolejną partię spotkania. Znakomita dyspozycja naszego kapitana w polu serwisowym oraz seria błędów przyjezdnych miały odzwierciedlenie na tablicy wyników (7:3). Na kolejne zagrania Lemańskiego czy Żakiety odpowiadaliśmy atakami Kamila Rychlickiego czy sprytnymi zagraniami Rafała Szymury (10:6). Również w tej odsłonie nie obyło się bez nerwowości, błąd naszego zespołu na siatce dał siatkarzom Skry kontakt punktowy (11:10). Nasz zespół przetrzymał napór ze strony rywala, coraz lepiej funkcjonował kędzierzyński blok i mogliśmy nieco odetchnąć prowadząc 17:14. Nie był to ostatni zwrot akcji w tej części spotkania, bełchatowianie odpowiedzieli zagraniami Lemańskiego, skutecznie niwelując dystans (18:16). Tym razem jednak podopieczni trenera Gianiego nie pozwolili rywalom na wyrównanie w dłuższych wymianach Quinn Isaacson uaktywnił grę przez środek, a tam regularnie punktował Karol Urbanowicz (23:20). Nasz środkowy do dorobku punktowego dodał jeszcze asa serwisowego, chwilę później seta skutecznym atakiem zakończył Rafał Szymura, wyprowadzając nas na prowadzenie (25:21).
Po wyrównanym początku w czwartym secie ZAKSA szybko przystąpiła do budowania dystansu, kolejne ataki Rychlickiego czy Grobelnego i czujna gra Karola Urbanowicza w bloku dały nam kilkupunktową zaliczkę (7:4). Przy skutecznej grze naszego zespołu w bloku dość długo dystans utrzymywał się (10:6). Bełchatowian do walki próbował jeszcze poderwać Arkadiusz Żakieta, to właśnie zagrania atakującego Skry sprawiały nam najwięcej problemów w tej części meczu. Podopieczni trenera Stelmacha dość szybko odzyskał kontakt punktowy (10:9), na szczęście kędzierzynianie nie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydeł. Serię przeciwnika zakończył Rafał Szymura, nasz kapitan po raz kolejny pocelował też rywali zagrywką i po kolejnym asie serwisowym prowadziliśmy 14:10. Bełchatowianie wyszli co prawda z niewygodnego ustawienia, jednak to nasz zespół kontrolował sytuację. Kolejne ataki Szymury czy Urbanowicza przybliżały nas do celu (21:15). Pojedyncze zagrania wprowadzonego w tej partii Krzyśka czy Lemańskiego niewiele mogły zmienić. ZAKSA zapunktowała jeszcze blokiem (24:18), po chwili seta i całe spotkanie zakończył błąd Bartosza Krzyśka w ataku (25:18).
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – PGE GiEK Skra Bełchatów 3:1
(19:25, 31:29, 25:21, 25:18)
Źródło Zaksa
























































196
























